Światy magiczne: jak architektura może zaskakiwać, intrygować i inspirować



PropertyDesign.pl - 18-08-2020 08:39


Na swoim koncie mają projekty dużych strategii urbanistycznych i mniejsze realizacje, jak rzeźby miejskie. Wśród ich projektów jest mający formę ogrodu doświadczeń Bulwar Fizyków we Wrocławiu czy instalacja Urbanimals, o której pisały międzynarodowe media. O architekturze interaktywnej, wykorzystaniu nowych technologii, aspiracjach wychodzących poza dziedzinę architektury, a także o tym, czy koronawirus wpłynie na projektowanie przestrzeni miejskich rozmawiamy z arch. Anną Grajper i arch. Sebastianem Dobieszem z interdyscyplinarnej pracowni LAX laboratory for architectural experiments.

Państwa projekty są dość eksperymentalne - co zresztą sugeruje również nazwa Państwa pracowni. Czym się kierujecie w wyborze zleceń? Czy na przykład nie podjęlibyście się projektu czegoś, co byłoby zbyt "zwyczajne"?

LAX: Przy wyborze zleceń nie kierujemy się tak naprawdę tematem zamówienia, ale podejściem zamawiającego. Naszym zdaniem nie ma bowiem "zwyczajnych" zleceń. "Zwyczajne" może być tylko podejście do tych zleceń. Kilka lat temu podczas sympozjum, które organizowaliśmy wspólnie z Wydziałem Architektury PWr oraz fundacją Open Mind, zaproszony na wykład Zbyszek Maćków wypowiedział mniej więcej takie zdanie: "My jesteśmy proste chłopaki i nie obrażamy się na rzeczywistość. Skoro przyszedł klient i poprosił o zaprojektowanie przystanku, to zaprojektowaliśmy przystanek". Sęk w tym, że zaprojektowali ten przystanek w taki sposób, że później otrzymali za ten projekt nominację do nagrody Miesa van der Rohe. Dlatego istotne dla nas przy wyborze zagadnień, których się podejmujemy, jest to czy zamawiający jest wystarczająco otwarty na nietypowe pomysły, które z pewnością będziemy starali się mu zaproponować. Skala i tematyka ma mniejsze znaczenie.

Państwa prace obejmują projekty z dziedziny architektury, rzeźby miejskiej, planowania urbanistycznego czy wreszcie interaktywnych przestrzeni . Która z tych dziedzin jest Państwu najbliższa?

LAX: Pracujemy w różnych skalach projektowych od dużych masterplanów i strategii urbanistycznych po małe interwencje w przestrzeni miejskiej takie jak rzeźba miejska. Różne skale pozwalają nam lepiej zrozumieć użytkownika, dla którego tworzymy. Obecny zakres naszych projektów i dziedzin, w których te projekty były rozwijane jest odzwierciedleniem naszego interdyscyplinarnego podejścia do kształtowania środowiska zbudowanego. Ten konkretny zestaw tematyczny wynika bezpośrednio z naszych zainteresowań i tematów, które podejmowaliśmy podczas realizacji prac badawczych w ramach realizowanych przez nas prac doktorskich na Politechnice Wrocławskiej. Sądzimy, że działalność naukowa pozwoliła nam wypracować metody prowadzenia projektów, które doskonale sprawdzają się także przy zagadnieniach spoza wymienionych przez Panią redaktor dziedzin. Oznacza to, że nie tylko te dyscypliny, ale i każde inne, niezbędne do wnikliwego rozwiązania konkretnego problemu projektowego są nam tak samo bliskie i rozwijamy je z taką samą pasją. Nasze aspiracje projektantów wykraczają bowiem daleko poza dziedzinę architektury. Jesteśmy też przekonani, że nasza ścisła współpraca ze specjalistami różnych dyscyplin pozwoli nam podejmować w przyszłości coraz śmielsze wyzwania projektowe.

Wiele z Państwa prac architektonicznych ma również elementy interaktywne (jak choćby Bulwar Fizyków). Idealna architektura powinna angażować do interakcji jej użytkowników?

LAX: To prawda, że Bulwar Fizyków jest w pewnym stopniu interaktywny. Wynika to z faktu, iż jego założeniem było ukształtowanie w przestrzeni bulwaru im. prof. Zwierzyckiego laboratorium zjawisk fizycznych w formie ogrodu doświadczeń. Zabawki fizyczne, które miały być głównymi elementami zagospodarowania, są w samej swej naturze bardzo interaktywne. Jednakże w naszej pracowni posługujemy się nieco inną definicją Architektury Interaktywnej. W swoim źródle zakłada ona tworzenie systemów interaktywnych opierających się na indywidualnie kształtowanych scenariuszach interakcji. Uwzględnia przy tym wykorzystanie najnowszych technologii jako aktywatorów i aktuatorów w projektowanym systemie. Przez co wprowadza do "zwykłej" architektury całkiem inne bodźce i pozwala kreować całkiem inne światy. W naszej interpretacji i poczuciu estetyki AI pozwala kreować światy "magiczne" bo wymykające się spod ugruntowanych definicji architektury kształtowanych przez wieki jako coś stałego i stabilnego.

Architektura Interaktywna jest zmienna, ruchoma, pobudza i zaskakuje, intryguje, ale najczęściej inspiruje. Zachowuje się w sposób, którego użytkownik się nie spodziewa, a przy tym najlepiej gdy technologia, która wywołuje zamierzony efekt pozostaje niewidoczna. Potęguje to wrażenie niesamowitości i nierealności doznań. Przez to osiągany jest efekt, w którym użytkownik nie do końca rozumie, w jaki sposób dzieje się to czego doznaje i właśnie to rodzi poczucie magiczności przestrzeni. W tym kontekście, przykład Bulwaru byłby raczej dość pasywną formą interakcji choć na pewno bardzo atrakcyjną. Od razu musimy tutaj zaznaczyć, że architektura, którą opisujemy naszą definicją Architektury Interaktywnej tak naprawdę nie istnieje... jeszcze nie istnieje. Jest to dążenie nasze oraz innych projektantów zajmujących się interaktywnymi przestrzeniami. Mamy nadzieję, że dalszy rozwój technologii pozwoli nam zbliżyć się do wizji, która nieustannie ewoluuje w naszej wyobraźni.

O projekcie Urbanimals pisały zagraniczne media brytyjskie, japońskie... Czy był to przełom w Państwa karierze?

LAX: Był to na pewno bardzo poważny bodziec do utrzymania obranego przez nas już wtedy kierunku w projektowaniu. Nie przypominamy sobie co prawda abyśmy przed tym projektem w jakikolwiek sposób wahali się czy ta ścieżka warta jest dalszego zaangażowania, eksplorowania i eksperymentowania; bo byliśmy przekonani, że jest. Ale sukces tego projektu i bardzo pozytywna reakcja zagranicznych mediów już na same jego założenia ideowe, przyczyniły się do ugruntowania nas w poczuciu, że nasze pomysły mają sens. Dlatego też niedługo później rozpoczęliśmy w ramach naszych doktoratów współpracę ze szkołą Bartlett na UCL w Londynie, by skonfrontować nasze idee ze światowymi liderami nurtu eksperymentalnej i interaktywnej architektury.

Przełomem było na pewno w tym kontekście rozszerzenie naszego interdyscyplinarnego podejścia do projektowania i nawiązanie kontaktów międzynarodowych. Dostrzegliśmy ogromne walory współpracy z technologami, informatykami i programistami, oraz z innymi branżami kreatywnymi takimi jak np. producenci teatralni i filmowi, czy muzycy. Dyskusja w wielokulturowym zespole rodzi naprawdę niezwykłe rezultaty. Dlatego Urbanimals to dla nas wyjątkowy projekt, do którego często odnosimy się w naszych realizacjach jako przykład myślenia o przestrzeni interaktywnej oraz sposobach tworzenia scenariuszy interakcji.

Skąd czerpiecie inspiracje? Czy macie ulubione biuro architektoniczne lub sylwetkę architekta bądź designera, który szczególnie Was fascynuje i inspiruje?

LAX: Mamy ogromny szacunek do wszystkich projektantów wykazujących się dobrą wolą przy kształtowaniu środowiska (zarówno środowiska zbudowanego jak i pielęgnowaniu środowiska naturalnego). Wiemy, że jest to trudne zadanie i dlatego bardzo doceniamy pracę zarówno tych wielkich gwiazd architektury jak i małych pracowni, które zajmują się projektowaniem w mniejszej skali. Ma to także przełożenie na nasze poszukiwanie inspiracji. Przy czym rozróżniamy dwa rodzaje inspiracji: inspiracje techniczne, oraz inspiracje efemeryczne. Techniczne to takie, które pozwalają gromadzić katalog dobrych praktyk w projektowaniu i tym samym pomagają w kształtowaniu "ciała" naszych projektów. Efemeryczne natomiast wpływają na "duszę" naszych projektów i decydują o tym jak użytkownicy mają się czuć w kształtowanych przez nas przestrzeniach.

Źródłem inspiracji technicznych są często małe projekty, które w zaskakujący sposób rozwiązują bardzo przyziemne, ale też bardzo istotne problemy (społeczne, przestrzenne, środowiskowe itp.). Aby dostrzec te rozwiązania patrzymy na świat analitycznym spojrzeniem. Czynimy tak w podróżach studialnych, zawodowych i prywatnych. Nie zastanawiamy się, czy dany obiekt lub fragment przestrzeni zaprojektował ktoś znany, tylko czy naszym zdaniem robi coś zachwycającego swoim istnieniem. Zawsze gdy znajdziemy takie miejsce dyskutujemy i analizujemy co wpływa na jakość tego obiektu/przestrzeni. Od tego momentu staje się już pozycją w naszej bazie danych z pomysłami na rozwiązania projektowe, które później możemy twórczo interpretować i modelować.

Natomiast inspiracje efemeryczne mają zupełnie inne źródło. Wydaje nam się jednak, że ani my ani żaden inny twórca nie jest w stanie tego źródła inspiracji dokładnie określić. Najtrafniej można to źródło określić słowem "wszystko". Bowiem wszystko w jakiś sposób wpływa na nasze poczucie estetyki i naszą ocenę wartości konkretnego rozwiązania projektowego. Naszym zdaniem ten aspekt projektowania polega w dużym stopniu na subtelnych odczuciach kiełkujących tak głęboko w naszej podświadomości, że nie sposób określić, które fragmenty naszego doświadczenia są w danym przypadku wykorzystywane. Czasem pomysł zrodzi się o świcie, gdy zaciera się granica między snem a rzeczywistością, gdy umysłu nie ograniczają jeszcze prawa grawitacji ani żadne inne obostrzenia projektowe. Czasem wykiełkuje z linii melodycznej utworów muzycznych, która niepostrzeżenie przerodzi się w umyśle w nowy kształt lub nową funkcję. Czasem pomysł zostanie wręcz ulepiony z przyjemnej konwersacji o projekcie przy kawie, gdy od słowa do słowa udaje się opisać nasze wspólne wyobrażenie o tym, czym projekt powinien być. Nigdy jednak nie analizujemy skąd "pomysł" się wziął i co wpłynęło na jego kształt.

Żeby jednak nie pozostawić tej części pytania bez konkretnej odpowiedzi możemy wymienić kilku twórców, których dzieła wyjątkowo nas poruszają i przez to mogą mieć wpływ na nasze odczuwanie i system wartości. Są to między innymi: malarze surrealiści, Banksy, Zaha Hadid i jeszcze paru innych. Banksy ujmuje nas tym, że jest nieuchwytny. Ale nie tylko z uwagi na to, że jako artysta pozostaje wciąż anonimowy, lecz raczej dlatego, że sposób jego rozumowania zawsze zaskakuje. Nie sposób przewidzieć jaki będzie jego kolejny pomysł. Wymyka się wszelkim schematom myślowym. Z kolei Zaha Hadid zwraca na siebie uwagę nieustępliwością. Od początku kariery dążyła do opanowania płynności kształtów swojej architektury. Jednak we wszystkich jej projektach zawsze były miejsca w przestrzeni, które przełamywały założoną smukłość krzywizn i płaszczyzn, przez co w formie obiektu pojawiała się "skaza". Dopiero jeden z jej ostatnich projektów o nazwie Heydar Aliyev Centre (Centrum kultury w Azerbejdżanie) udało jej się zaprojektować w sposób, który zachowuje płynność geometrii niezależnie od miejsca, z którego się na ten obiekt patrzy. Okiełznanie materii architektury i doprowadzenie jej do punktu, który założyła na początku swojej kariery zajęło jej kilkadziesiąt lat. Ta nieugiętość budzi w nas podziw i uczy nas, że trzeba być wytrwałym. 

Jesteśmy w trudnym okresie globalnej pandemii. Czy Państwa zdaniem zmieni ona sposób, w jaki projektujemy miasta? Czy przestrzenie publiczne czeka architektoniczna rewolucja?

LAX: Naszym zdaniem to pytanie powinno być przyczynkiem do stworzenia dużego portalu internetowego, w którym zebrano by wszystkie odpowiedzi projektantów z całego świata dotyczące tej kwestii. To pytanie jest jak najbardziej słuszne i aktualne mimo dość apokaliptycznego wydźwięku, gdyż dotyka bardzo istotnej kwestii jaką jest elastyczność planowania przestrzennego i projektowania architektonicznego. Pandemia koronawirusa w porównaniu do scenariuszy, które znamy z filmów czy książek jest dość "łagodna". Śmiertelność nie sięga 97% lecz ok.3% w zależności od regionu, a i tak przyczyniła się do - co prawda czasowej, ale radykalnej - zmiany w naszym funkcjonowaniu w mieście. Już taka skala zagrożenia pokazała nam z jaką łatwością przyroda może nas zamknąć w klatkach i nie pozwolić nam wyjść jeśli nam życie miłe.

W obliczu pandemii transport międzynarodowy praktycznie stanął, a kontakty fizyczne w społeczeństwie przeniosły się do sieci Internetowej. Oczywiście wiele sektorów musiało funkcjonować niezmiennie, a dzielnice biedy nie miały dostatecznych warunków by jakkolwiek zmienić tryb funkcjonowania, ale nie trudno wyobrazić sobie, że większa zjadliwość wirusa spowodowałaby całkowity lockdown bez wyjątków. Jak powinny w takiej sytuacji funkcjonować miasta?

Tak naprawdę naszym zdaniem niewiele ta pandemiczna sytuacja różni się od scenariuszy, które już do kilku dekad są świadomie kształtowane w dyskursie dotyczącym projektowania miast. "Miasta odporne" czyli "Resilient cities" są jednym z podstawowych kierunków myślenia urbanistów na całym świecie, które rozwijane są w różny sposób w zależności od bieżących i przewidywanych problemów lokalnych. Są zatem miasta szykujące się na suszę, inne szykujące się na powódź, huragany, wyludnienie lub masowy napływ ludności. Pandemie są tylko jednym z dodatkowych czynników, które mogą wpływać na już określony i dość zamknięty katalog zachowań społecznych, na które miasta - teoretycznie - przygotowują się od dawna tworząc nowe systemy reagowania. W pewnym stopniu koronawirus tylko przyspieszy ewolucję myślenia o mieście jako systemie, która zrodziła się wraz z pierwszą miejską kanalizacją.

Być może pandemia wpłynie na to, że system transportowy zostanie bardziej zindywidualizowany, ale to już zaczynały oferować takie firmy jak Uber z pomysłami na autonomiczne taksówki. Być może dostarczanie zakupów i innych dóbr do mieszkańców zostanie zrobotyzowane by nie narażać kurierów na kontakt z patogenem, ale to już w pewnym stopniu oferuje Amazon oraz inne firmy wykorzystujące w tym celu drony. Edukacja już od dawna oferuje kursy online, choć pandemia wymusiła ten tryb nauczania na szeroką skalę. Wszystkie te "rewolucje" działy się już bez pandemii i nie miały istotniejszego wpływu na przestrzenie publiczne, w których lubimy przebywać oraz kształt otaczającej nas architektury. To raczej systemy dostosowywały się do przestrzeni.

Należy pamiętać, że wiele miast europejskich, które słyną z ludzkiej skali urbanistycznej zostały zaprojektowane i wybudowane w dużym stopniu jeszcze w średniowieczu. Ludzkość z powodzeniem funkcjonowała w tych samych budynkach i na tych samych ulicach przez wieki, dokładając jedynie dodatkowe warstwy funkcjonalne takie jak, wodociągi, elektryczność, kanalizacja, tory tramwajowe, otwarte plany mieszkań itp. Źródłem sukcesu tkanki urbanistycznej, która przetrwała wieki jest elastyczność przestrzeni w przyjmowaniu i adaptowaniu nowych funkcji. Możemy wyobrazić sobie przecież kolejne warstwy, które projektanci dokładać będą do znanej nam przestrzeni życiowej w wyniku problemów jakie powstały w związku z pandemią, jak choćby sieci i systemy automatycznej dezynfekcji przestrzeni czy inne futurystyczne wynalazki (pomińmy tutaj katastrofalne skutki wprowadzonej w ten sposób izolacji miasta od bioróżnorodności poprzez zabicie każdego, nawet pożytecznego mikroba). Ale w naszym odczuciu nie wpłyną one istotnie na powszechny kształt przestrzeni miejskiej i architektonicznej.

Czy takie podejście nie kłóci się z Państwa filozofią projektowania, w której nadajecie charakter przestrzeni właśnie starając się wykorzystać do tego celu najnowsze technologie i kształtując przestrzenie z całkowicie innej perspektywy?

LAX: Odpowiedź jest bardzo prosta. W naszych projektach szukamy rozwiązań unikatowych i jesteśmy świadomi tego, że nie są one łatwe do skopiowania i powszechnej implementacji. Dlatego projekty, które tworzymy nigdy nie zdominują szerokiego trendu projektowania miast i budynków, który naszym zdaniem napędzany jest w większości przypadku "przyzwyczajeniem" czyli jednym z dwóch składników ewolucji. Nasze projekty mają natomiast wartość jednostkową. Staramy się poszukiwać nowych rozwiązań by eksperymentować z przestrzenią i materią, którą można wykorzystać do jej kształtowania. Chcemy inspirować i rozwiązywać problemy w sposób nowatorski, zdając sobie jednak sprawę, że w większości przypadków możemy jedynie zainspirować do zmiany sposobu projektowania, ale nie wymusić szeroką zmianę dawno ustalonego kursu. Tym samym nasze projekty mają charakter drugiego czynnika ewolucji czyli "przypadkowej zmiany". To czy proponowana zmiana okaże się korzystna pokaże czas i jego ocena jest najważniejsza.

Zwróćmy uwagę na modernistów, którzy forsowali "nową" wizję architektury, a okres wojen światowych dał im sposobność by taką zmianę paradygmatu myślowego wprowadzić w życie na szeroką skalę. Mimo kilku trafnych postulatów takich jak bliższy kontakt z naturą i lepsze doświetlenie wnętrz mieszkalnych, zaproponowali oni w wielu przypadkach zupełnie nietrafioną wizję na skalę przestrzeni pomiędzy budynkami. Rezultatów bezrefleksyjnego powielania ustalonych przez nich wzorców, i to w dodatku często w sposób wybiórczy, nie udaje się cofnąć do dziś. Nie twierdzimy więc, że nasze pomysły są panaceum na zunifikowane problemy projektowe, tak jak nie sądzimy by w dobie pandemii mogły powstać całkowicie nowe wzorce projektowania, które zdominują nasze miasta i przystosują do nowej rzeczywistości. Jeśli ktoś takowe będzie próbować forsować, może to mieć bardzo negatywne skutki w jeszcze dalszej przyszłości. Miast nie sposób przecież zmieniać co dekadę czy dwie. Jest to zarówno nieekonomiczne jak i nieekologiczne. Miasta, które zaprojektujemy teraz, w dużym stopniu pozostaną z nami na wieki tak jak działo się to dotychczas. Potrzebują więc zmian ewolucyjnych a nie rewolucyjnych gdyż tylko takie są w stanie zapewnić im wystarczającą elastyczność w dostosowywaniu się do zagrożeń poprzez pozostawianie miejsca na nowe systemy i sieci (warstwy), które będą miały za zadanie uodpornić miasto na nowe, nieistniejące jeszcze zagrożenia. I o ile ludzkość nie wyewoluuje nagle w zupełnie nowym, nieprzewidzianym kierunku, to za kilkaset lat wciąż istnieć będzie społeczna potrzeba socjalizacji w otwartych przestrzeniach publicznych miasta, na agorach. Dlatego na przykład kontynuacja spełniania tej potrzeby społecznej wydaje czymś oczywistym.

Niekoniecznie natomiast w przyszłości będziemy żyli w czasach permanentnej pandemii. Dlatego nagłe kształtowanie przestrzeni jedynie pod sposób funkcjonowania oparty na szoku i braku znajomości lepszych rozwiązań dla obecnego kryzysu, wydaje się zbyt pochopne. Przestrzenie publiczne i prywatne powinny naszym zdaniem przede wszystkim spełniać nasze atawistyczne, społecznie ugruntowane potrzeby. Samo uodpornienie na kryzysy wszelkiego rodzaju powinno pozostać domeną systemów i sieci, które w swym założeniu powinny być niezauważalne dla użytkownika. Jako użytkowników nie interesuje nas bowiem, w jaki sposób wyewoluował np. system stojący za usługami telekomunikacyjnymi od pierwszego telegrafu czy telefonu, po dzisiejsze smartfony. Istotne dla nas jest to, że w opakowaniu, które wciąż jest "słuchawką" przykładaną do skroni, mamy o wiele więcej funkcji komunikacji i wymiany danych. Tak samo nie interesuje nas, jako użytkowników przestrzeni miejskiej, jakie systemy działają w tle abyśmy mogli cieszyć się spokojem i relaksem w parku miejskim albo gwarną atmosferą skweru w zabudowie śródmiejskiej; ważne by te systemy były niezawodne, nieprzeszkadzające i nieopresyjne, a przestrzeń naszej aktywności pozostawała tak samo dostępna i atrakcyjna.

Pandemia koronawirusa to zatem większe wyzwanie dla projektantów systemów zarządzania miastem i nowych sieci utylizujących nowe technologie w mieście niż dla projektantów przestrzeni urbanistycznej i architektonicznej. Kształtowanie naszej przestrzeni życiowej nie powinno w tak powierzchowny i doraźny sposób odzwierciedlać tylko bieżących wyzwań. Powinno raczej w sposób ewolucyjny udoskonalać tę przestrzeń, pozostawiając stonowaną przestrzeń, czy wręcz tło do eksponowania projektów eksperymentalnych poszukujących nowych kierunków. W zrównoważonej przestrzeni miejskiej łatwiej dostrzec wartość nietypowych projektów, które są domeną naszej pracowni.

Dziękuję za rozmowę

Anna Sołomiewicz