Tomek Rygalik: Musi istnieć dobry powód, aby powstało kolejne krzesło



dobrzemieszkaj.pl - 17-06-2020 12:42


Z otwartością podchodzi do projektowania i szuka nowych dróg. Wartości, które stoją za każdym projektem mebla i wnętrza są dla niego kluczowe. O wzornictwie i aranżacji przestrzeni rozmawiamy z Tomkiem Rygalikiem, jedną z najbardziej uznanych postaci polskiego designu.

Jaka jest, Twoim zdaniem, definicja dobrze zaprojektowanego wnętrza? Jakie wnętrza lubisz?

Każde wnętrze, zarówno to prywatne, jak też publiczne to przestrzeń, która definiuje nas jako ludzi i wspiera komfort codziennego życia. Właśnie dlatego, bardzo ważna jest jakość zaprojektowanych przedmiotów, czy materiałów użytych we wnętrzu. Jednak, gdy myślę o jakości, czy nawet o luksusie, to nie mówię o ociekających złotem i drogimi kamieniami mieszkaniach, tylko o rozwiązaniach, które przynoszą nam małe przyjemności codziennego użytkowania przestrzeni. Często są to rzeczy niewymagające wielkich inwestycji, bardzo przyziemne, ale dające dużo satysfakcji. Przecież w domu odpoczywamy po ciężkim dniu pracy. Jest to miejsce, które musi być nam bliskie, dostosowane do unikalnych potrzeb konkretnej osoby. Wnętrze powinno wnosić subtelne użytkowe udogodnienia, a także posiadać charakter wynikający z preferencji estetycznych.

Trzeba jednak pamiętać, ze nasza osobista przestrzeń jest tak naprawdę tłem codziennego życia, a jej aktorami są ludzie. Sadzę, ze często za bardzo stylizujemy wnętrza, próbując je w jakiś szczególny sposób zaakcentować. Wtedy zamiast stanowić tło, staja się aktorami, graja pierwsze skrzypce, są nadmiernie udekorowane, przez co stanowią konkurencje dla nas, dla naszej osobowości. Niektóre rozwiązania zajmują nie tylko fizyczną przestrzeń, ale też zawłaszczają strefę przeznaczoną do myślenia, rozwoju, wyobraźni.

Warto mieć świadomość, ze rozwiązania zastosowane w aranżacji mieszkania mogą często zdominować wnętrze. Zaczynając każdy dzień z taka przysłowiową „czystą kartą”, od razu jesteśmy w pewien sposób uwarunkowani przez artefakty, obiekty, które tą przestrzeń nam narzuca. Bywa tak, ze wnętrze „mówi zbyt głośno”, zamiast być cichym wsparciem codziennego życia, relaksu. Zawsze to podkreślam, bo w prywatnej przestrzeni umysł potrzebuje wyciszenia – głównie po to, by ciągle na nowo kreatywnie i otwarcie pracować. Przesyt bodźców nie służy współczesnym ludziom, stąd coraz bardziej aktualne staje się poszukiwanie przestrzeni dla psychicznego wytchnienia. Nic dziwnego, ze wnętrza w klasztorach czy samotnie mnichów to miejsca bardzo puste, w których człowiek, jego aktywność, ta fizyczna, jak też duchowa jest najważniejsza. O tym często zapominamy, chcąc zrobić coś szczególnego we wnętrzu.

Oczywiście, musimy dążyć do tworzenia unikalnych, dedykowanych, subiektywnych wnętrz, by były jak najbardziej „nasze”. W urządzaniu idealnej przestrzeni nie chodzi o rozwiązania stricte estetyczne. Jak wiemy wzornictwo to nie tylko atrakcyjność wizualna, ale także użytkowa, związana ze wspieraniem najbardziej przyziemnych udogodnień. W aranżacji przestrzeni równie ważna może okazać się ciekawa tkanina, struktura, którą lubimy dotykać, miękkość poduchy czy kolory i inne elementy, będące afirmacją codziennych rytuałów.

Funkcjonalność wnętrza, czyli jego rozplanowanie zgodne z naszym sposobem i stylem życia, jest równie ważnym elementem dobrego designu. Rolą projektanta staje się pogodzenie szeroko pojętej atrakcyjności z funkcjonalnością i opłacalnością danych rozwiązań. Znalezienie złotego środka pomiędzy tymi osiami jest konieczne, bywa jednak bardzo trudne. Przecięcie się tych trzech płaszczyzn daje punkt, w którym powstanie wariant optymalny, szyty na miarę konkretnych potrzeb i możliwości. Wtedy własnie powstają rozwiązania wspomagające nas w określonym punkcie życia. Warto też pamiętać, ze potrzeby się zmieniają, zmienia się tempo, a nawet styl naszego życia. Co jakiś czas trzeba zastanowić się, co warto byłoby w tym kontekście zmienić. 

W jakich wnętrzach czujesz się najlepiej? Jakie elementy najbardziej cenisz we własnym domu?

Czuję się najlepiej we wnętrzu usytuowanym blisko natury, otwartym na otoczenie. To wynika nie tylko z moich preferencji, tu działa głęboko zakorzeniona psychologia ewolucyjna. Sam jestem tym nieco zaskoczony, bo jestem mieszczuchem i miasto to moje naturalne środowisko. Mimo to łaknę kontaktu z przyrodą. Ważny jest widok za oknem, bliskość terenu zielonego, gdzie mogę uprawiać sport czy spędzać czas z dziećmi. Mimo że to przestrzeń zewnętrzna, jednocześnie bardzo wpływa na to, co się dzieje w środku. Jeśli otoczenie jest naturalne, pełne zieleni, to samo wnętrze stanowi pewnego rodzaju bazę wypadową, staje się czymś esencjonalnym do życia w szeroko rozumianej przestrzeni.

Dom to miejsce, w którym mam wszystko, czego potrzebuję. Oczywiście niczego mi nie brakuje i niczego sobie nie odmawiam, ale wewnętrznie pracuję nad tym, aby moje potrzeby sprowadzały się wyłącznie do tych faktycznych, a nie tych wyimaginowanych, wynikających z wpływów zewnętrznych. Sam jestem częścią pewnego systemu tworzenia dóbr materialnych i kreowania potrzeb w czasach nadmiernej konsumpcji. Dlatego staram się nie pracować po „ciemnej stronie mocy”, zarówno przy projektach, które realizuję, jak i w życiu prywatnym. To jest autentyczne i spójne, bo w swoim życiu, wbrew pozorom, niewiele posiadam.

Tak jak szewc bez butów chodzi, wielu rzeczy nie mam, ponieważ nie uważam, aby mogły wnieść jakikolwiek pozytywny wkład w moje życie. Z tego powodu, w miarę możliwości, nie kumuluję rzeczy, staram się posiadać tylko te, które mają dla mnie znaczenie użytkowe bądź głęboko emocjonalne. Jednakże, ponieważ jestem projektantem, to sporo rzeczy z mojej praktyki twórczej zostaje w mieszkaniu, powodując bałagan: rzeczy w procesie powstawania, prototypy, nieudane czy zawieszone projekty. Proces twórczy to ciągłe podejmowanie ryzyka, liczne próby, które czasami mogą skończyć się niepowodzeniem. To niekończący się proces badawczy, a dom to swego rodzaju laboratorium. Wiele projektowanych rzeczy, jak się z czasem okazuje, nie ma racji bytu, a mimo to zostaje po nich ślad. Wielu rzeczom nie pozwalam zaistnieć w szerszym kontekście niż mój własny dom.

Przeczytaj więcej