REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki

  • Autor: PropertyDesign.pl
  • 01 lip 2021 09:00
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
fot. Rafał Kołsut / Traffic Design
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki
Traffic Design: W kwestii myślenia o mieście, jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki

Traffic Design od lat małymi krokami zmienia miejski krajobraz nad Wisłą. Choć jego poligonem doświadczalnym jest Gdynia, Stowarzyszenie prowadzi swoje działania w całej Polsce. Nie ma tygodnia bez nowych zapytań w kwestii współpracy od włodarzy, deweloperów czy prywatnych przedsiębiorców. I choć brzmi to obiecująco, Monika Domańska, współzałożycielka Traffic Design, podkreśla, że egzamin z estetyki miast raczej byśmy oblali.

REKLAMA

Co nowego u Traffic Design? Nad czym dziś pracujecie?  

Całe szczęście mamy dużo pracy, a nasze projekty wkraczają w nowe dziedziny i skale. Oczywiście nie o wszystkim mogę jeszcze mówić, ale postaram się nakreślić kilka nowych wątków. Dla Hossy  - trójmiejskiego dewelopera - robimy projekt z zakresu wayfinding’u oraz placemaking’u, który ma uczynić przestrzeń wokół budynku bardziej przyjazną i czytelniejszą pod kątem poruszania się. W ramach umowy z Gdynią m.in. projektujemy kolorystyki remontowanych bloków,  chcemy zrealizować artystyczną mozaikę w mieście oraz kontynuować temat walki z nielegalnym parkowaniem poprzez design. Zajęliśmy się też projektowaniem w sferze wirtualnej, ale tutaj nie mogę zdradzić więcej szczegółów. Zaczynamy też prace nad programem przyszłorocznego Biennale 2022.

Czy pandemia w jakimś stopniu zahamowała realizacje? 

Same realizacje nieco przesunęła w czasie. Natomiast główne piętno odcisnęła na eventowej części Biennale – sekretne pokazy filmowe musiały odbyć się online przez co zamiast odkrywać z naszymi widzami nieznane przestrzenie w mieście, jako organizatorki skupiałyśmy się na szukaniu odpowiednich kanałów na streaming. Podobnie z debatami, warsztatami czy pracą samego zespołu, który obecnie funkcjonuje w formie hybrydowej, gdzie mieszamy pracę zdalną z okrojonymi wizytami w biurze. 

Najbardziej pandemia wpłynęła na otwarcie naszej nowej siedziby przy Żeromskiego 36 w Gdyni. Gdy mieliśmy już gotową wystawę biennalową lockdown zamknął galerie. Przez co musieliśmy szybko przenieść wszystko online, co pozwoliło nam rozszerzyć wystawę o dwie wersję językowe: rosyjską i angielską. Potem, gdy ponownie otwarto galerie byliśmy w trakcie rozmów z partnerem technologicznym w kwestii rezerwacji miejsc na oglądanie wystawy na żywo w małych grupach. Gdy temat został dopięty galerie ponownie zamknięto, co trwa do momentu kiedy odpowiadam na te pytania.

Czy inne miasta wyrażają zainteresowanie Waszą działalnością? Rodzą się obecnie projekty poza Gdynią?

Chyba nie ma tygodnia byśmy nie dostali zapytań z innych miast. Czasem są to samorządy, czasem lokalne biznesy, deweloperzy, agencje PR-owe lub instytucje kultury i NGO. Obecnie pracujemy nad ciekawym projektem dla sieci nowopowstających gdańskich żłobków, dla których projektujemy dużo metaloplastyki. Dla LPP, w ramach działań w sklepach, zdarza nam się jeździć po całym kraju, ale także do Czech, Serbii czy Estonii. Pojawiamy się też online np. na zajęciach dla warszawskiej ASP, tygodniu designu w Rumunii czy by poprowadzić zdalnie wykład na Ukrainie.  

Planujecie poszerzyć działalność – zarówno jeśli chodzi o zasięg przestrzenny, jak i projektowy? Szyldy, murale, elewacje, instalacje przestrzenne – może czas na nowe obszary, np. przystanki?

Niebawem rozpoczynamy ciekawy projekt, nieco spoza naszej kategorii. Będzie to hotel dla owadów, a konkretnie 3 rzeźby ulokowane w różnych gdyńskich parkach i dzielnicach. Tak naprawdę jedyną stałą jest u nas zmiana. Przez dekadę zaprojektowaliśmy bardzo różnorodne obiekty i staramy się pokazać, że wszystko może być nośnikiem sztuki niezależnie czy jest to rzeźba czy kratka ściekowa. Gdynia to nasz poligon doświadczalny. Pomysły, które tu wykiełkowały przenosimy potem do innych miast czy zleceń. Jesteśmy otwarci na działania w różnych miastach i obszarach, zarówno w Polsce, jak i za granicą.

Jaka przyszłość czeka Biennale Dizajnu i Sztuki Miejskiej? 

Na ten moment jesteśmy na etapie wyboru przestrzeni, w której rozegra się przyszłoroczne Biennale Dizajnu i Sztuki Miejskiej. Zresztą przed nami jeszcze premiery kilku ubiegłorocznych realizacji, które COVID nieco spowolnił. Staramy się o tytuł partnera Nowego Europejskiego Bauhausu, więc prawdopodobnie uwidoczni się to w naszym programie - zarówno w części artystycznej, jak i eventowej.

Jak oceniacie proces wdrażania w miastach uchwał krajobrazowych? Hit czy kit? 

Wiemy, że nie jest to legislacyjnie łatwy proces. Swego czasu oczy wszystkich były zwrócone na Warszawę, lecz zamiast wdrożenia mamy tam zaskarżenie wyroku jednego sądu (WSA) do Naczelnego Sądu Administracyjnego przez Wojewodę Mazowieckiego. W Gdańsku jedna ze znanych korporacji pozywa miasto w związku z zapisami uchwały. W Gdyni jej uchwalenie jeszcze przed nami. Żyjąc w Trójmieście i tak jesteśmy na przedzie polskiego peletonu, ale patrząc na skalę ogólnopolską nie jest różowo. Uchwały wymuszają daleko idące zmiany, nie tylko dla branży reklamowej (która ma swoje lobby), ale też dla indywidualnych przedsiębiorców. Mam poczucie, że wielu włodarzy polskich miast uważa, że im się to wyborczo nie kalkuluje. Obawiają się utraconych głosów, więc chaos reklamowy trwa w najlepsze.  

Czy estetyka polskich miast i świadomość ludzi się zmienia? Widzicie to, czy raczej w to chcecie wierzyć? 

Pamiętam ten moment, kiedy w kampanii wyborczej Rafała Trzaskowskiego na prezydenta Warszawy pojawił się wątek ‘szyldozy.’ Pomyślałam sobie, że ten temat wchodzi do mainstreamu skoro jest wykorzystywany w walce wyborczej, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Nasze działania też czasem trafią do telewizji śniadaniowej czy innych ogólnopolskich mediów, ale raczej jako miła wzmianka niż rzetelne rozpatrywanie problemu jakim jest stan naszego otoczenia. Mam świadomość życia w bańce – architektek, aktywistów, projektantów, artystek – gdzie ten temat jest ważny i często poruszany, ale potem pojawiają się takie kwiatki jak betonowy parking w Kutnie i okazuje się, że w kwestii myślenia o mieście jako kraj nie zdalibyśmy z przedszkola do podstawówki.  

Podobał się artykuł? Podziel się!


Rekomendowane dla Ciebie